Dodaj link do tego mBloga do serwisu Startowy.comDodaj kanał RSS do serwisu Startowy.comRSS
mblog.pl
leki.mblog.pl
Psie życie
2009-12-07 | 08:36:15
autor: leki | skomentuj (0)

Popatrz z góry, Ojcze Niebieski,

dzisiaj ważniejsze od ludzi pieski.

Schroniska powiększają,

ile forsy na obsługę i żywność wydają.

Gdy chory piesek się zdarzy,

wzywają weterynarzy.

I zastrzyki i obsługa,

tej głupoty lista długa.

Aż się w głowie mroczy,

zwróćcie na ludzką biedę oczy.

Sierocińce likwidują,

biedne dzieci wegetują.

Co w kraju nędzy,

zarobków nie ma i pieniędzy.

Gdy zachorujesz,

doktor cię zbada,

nie masz na lekarstwo pieniędzy,

żyć nie wypada.

Jeszcze po śmierci cię poniewierają

i na cmentarzu miejsca nie mają.

Bo miejsce poświęcone

ma być dobrze zapłacone.

Tyle biedy w kraju

po burzach i powodzi.

Kogo to nie tyka,

to go nie obchodzi.

Z czego tu żyj człowiecze ?

Ta nędza wzmaga się i wlecze.

Gdybyś pozbył psa żywota,

to więzienie i pieniężna kwota.

Fraszka -

co tam życie człowieka czyje.

Z tego widać, że w naszym kraju

psu się lepiej żyje.

Nadzieja
2009-12-05 | 18:55:57
autor: leki | skomentuj (0)

Czy w rządzie zdają se sprawe,

bo nowiny nie ciekawe.

Z której strony wiatr zawieje,

wszyscy tracimy nadzieje.

Dwudziesty pierwszy wiek dochodzi,

jak żyć będą młodzi ?

Nawet z tego jest nauka,

jak rząd swój naród oszukał.

Kto to podjął taką zmianę ?

W kraju wszystko sprzewracane,

zamknięte kopalnie, fabryki.

Ludzie bez pracy, wyrzuceni na bruk, miły panie.

Pomyślał kto, co się z nimi stanie ?

Z czego utrzyma rodzine ?

Mają wszyscy smutną mine.

Co się porobiło ?

Tyle bohaterów o kraj nasz walczyło.

Powracają biedy i udręki,

szkoda było ich męki.

Nie ma na to słowa.

Wciąż mącą ludziom w głowach.

W telewizji ważny sport i festiwale.

Głodnych nie interesuje to wcale.

Ważniejsze sprawy ludzi nurtują.

Jak tu dalej żyć ? Bo już wegetują.

Straszą, że zamkną szpitale -

nikogo to nie obchodzi.

Kapią starzy, kapią młodzi.

Eutanazję wzbraniają,

a do tego zdążają.

A doktorzy wciąż stękają,

że za mało forsy mają.

Nie wiem, jak Bóg wytrzymuje

i tę forsę toleruje.

Szkoda Jego męki krzyża,

jak jeden drugiego poniża.

Wspomnę, jaka o dzieci jest troska,

ma ich w opiece łaska Boska.

Biskupi ich błogosławią,

modlitwami wspomagają.

Nawet tym się przemęczyli,

bo na klęczkach się modlili.

No i złego gadka,

że musi być większa składka.

Choć biedak skromne zje śniadanie,

daje forsę, bo się boi,

że mu biskup na drodze do nieba stoi.

jarmark w Łękach
2009-11-08 | 11:42:48
autor: leki | skomentuj (0)

Już od rana we wsi ruchy,

babki spieszą się na ciuchy.

Dzisiaj śniły się jej cuda,

na pewno się jarmark uda.

Ciżbią się, ciuchy przewracają

i te słabsze odpychają.

Sprawnie idzie jak po lodzie.

Grzebią jak kury w ogrodzie.

Każda od tygodnia planuje,

czego jeszcze potrzebuje.

Czy to wtorek, czy sobota

nie zajmuje ją robota.

Bo kobiety radość mają,

że tam idą, gdzie sprzedają.

Dlatego każda się spieszy,

co wybierze, to się cieszy.

Może braknąć do pierwszego,

lecz nie wrócę bez niczego.

I wybiera - są tu cuda,

utargować coś się uda.

Spodnie, buty czy ubranie,

aby tylko było tanie.

A gdy jeszcze kogoś spotka,

czy bratowa to, czy ciotka,

choć mąż patrzy z miną srogą,

to nagadać się nie mogą.

I użala się na chłopa,

że mu już minęła kopa.

Chłop to słyszy, już go wzrusza

i od bramy się nie rusza,

Choć baba na niego oczy wybałusza.

I głośno woła: "Choćże prędzej,

bo zabrakło mi pieniędzy."

Pawlak
2009-11-07 | 21:12:16
autor: leki | skomentuj (0)

Wybrał się Pawlak ze wsi do miasta.

Tu inne życie - i basta.

Po błocie się nie chodzi,

gnojowica ci nie smrodzi.

Wyskoczył ze wsi jak z gąszcza, z buszu,

napotkał pachnącą pani w kapeluszu.

Wyciągnął z butów słomiane wiechcie,

może mię która ta pani zechce.

Zapach perfum od niej z daleka leci,

łańcuch na szyi bardzo się świeci.

Delikatna rączka,

na każdem palcu złota obrączka.

Gdy to zobaczył,

co na to powie

i przewróciło sie chłopu w głowie.

Myśli - jak oczy ładnie przewrócę,

to tę pani zbałamucę.

Żona i dzieci na wsi zostanie,

a tu z paniami trochę zabawie.

W łaźni się wykąpię, wyperfumuje.

Krawat modny se kupuje.

Ostrzygł głowe

i na podryw gotowe.

Coś gotówki ma w kieszeni,

życie sobie odmieni.

W telewizji da przykłady,

że żyć na wsi nie da rady.

Tam ciągle praca,

burza przyjdzie, wszystko zniszczy i zwywraca.

Albo zaleje woda

i tej roboty szkoda.

Nie mam żyć na wsi ochoty,

znajdę se lżejszej roboty.

Żona ciagle zajęta,

na pieszczoty nie ma czasu nawet w święta.

Po ślubie bardzo żone kochał,

dzieci stworzył.

Ale mu się odmieniło,

kochanie go opuściło.

Musze zażyć swobody,

póki jestem zdrowy, młody.

W mieście panie czas mają,

to i chłopów rozpieszczają.

Chłop się oblizuje,

jak świeżą miłość poczuje.

Biedna żona mu przypomina,

o alimenty się upomina.

Teściowa za synkiem obstaje i się miesza,

na synowej psy wiesza.

Rada:

Zbierzcie się wszystkie zdradzone i zostawione z dziećmi do kupy.

Zróbcie wreszcie tym wszystkim obłudnikom i zdrajcom koło d..y.

Ojcowie i dzieci
2009-11-07 | 19:58:37
autor: leki | skomentuj (0)

Żegnają dzieci ojców przed bramą.

Żegnajcie tato, żegnajcie mamo.

Przyjedziemy do was, jak nas zaprosicie

na zdrowe powietrze i na świnobicie.

I przyjeżdżają po schab, po flaki,

przywożą ze sobą puste plecaki.

Cieszy się mama: "O mój Ty Boże,

synowa chwasty wyrwać pomoże."

"Ja chwast pielić ? Mówiłam mamie,

manikier sobie tylko połamię."

Ojciec do młocki zaprasza syna,

że już gotowa stoi maszyna.

"To ja mam młócić ? Ja, proszę taty,

mam dużą brodę i łeb kudłaty.

Jak mi tę brodę wkręci w maszynę,

to osierocę całą rodzinę.

My przyjechali do was na wczasy,

na wiejskie boczki, kiszki, kiełbasy.

No i jesteśmy takiego zdania,

gości do pracy się nie dogania."

Sprzedał ojciec świnie, jałówke.

"Zawiozę dzieciom grosz nalodówkę."

Z radością jedzie do dzieci w gości.

Synek się gniewa, synowa złości.

"Pola nie brałem, to wam zostało,

a na lodówkę jeszcze za mało."

Na koniec wrzaśnie synowa młoda:

"Kaszleć to może ojciec na schodach.

Nie może ojciec tu mieszkać z nami,

wstyd nam przynosi przed sąsiadami.

I niech nam ojciec tu nie zawadza,

w pokoju nie siada i nie zasmradza.

U nas po dywanie w pantoflach się chodzi,

ojciec buciorami cały dom zasmrodzi."

Z rozpaczy ojca ból chwyta za serce.

Wraca do domu rozżalony wielce.

Całe życie z żoną dla dzieci pracowali,

teraz zapłatę taką dostali.

Rozpacz...

na myśl przychodzi takie zdanie:

Nie trzeba się tak wysilać,

dla dzieci majątku zbijać.

Gdy gotowe otrzymuje,

to nawet nie podziękuje.

Smutne na starość życie człowieka,

gdy taka zapłata cię czeka.

Gdy wiersz przeczytasz

może zrozumisz.

Bo i ciebie starość nie minie.

Abyś ty kiedyś nie narzekał na swoje dzieci,

gdy młodość przeleci.

Ojcowie dla dzieci pracy nie żałują,

a zapłatę często taką otrzymują.

Bezrobotny
2009-11-07 | 19:22:38
autor: leki | skomentuj (0)

Do opieki społecznej

to galopem leci

i bierze zasiłek

na żonę i dzieci.

Jak weźmie zasiłek,

to po chwili krótkiej

kupi chleb i mleko,

a za resztę wódki.

Gdy przyjdzie do domu

tłumaczy się srodze,

że mu się pieniądze

rozeszły po drodze.

A gdy chcesz go nająć

do jakiej roboty

zaraz go po chwili

oblewają poty.

Ale leniuch z ciebie.

Siła by wróciła,

gdyby tu flaszeczka

gorzaliny była.

Taki biedny jestem

i chodzę po świecie,

opieka mię wspiera

bezrobotnym przecież.

Moda
2009-11-07 | 13:33:06
autor: leki | skomentuj (0)

Jak się Unia rozszerzyła,

paniom wielkiej biedy narobiła.

Dostosować się do Uni chciały

i tak się poubierały

niby po angielsku,

niby po francusku.

Koszulka po pępek,

piersi na łańcuszku,

u pępka wisiorek,

a w uszach kolczyki.

Plecy odsłonięte

jak do gimnastyki.

Włos kraso maluje,

spódnica rozcięta.

Nogi pokazuje.

A jak przy ołtarzu taka która stanie,

nie dziwcie się ludzie,

ksiądz myli kazanie.

Streszcza się krótko,

Ciagle zerknie na udko.

Skromność i moralność

choć ksiądz nakazuje,

każda swoim ciałem

wciąż się afiszuje.

I wyglądem chłopów kusi,

choćby nie chciał, patrzeć musi.

Dziadek stary siedzi w cieple na nalepie

i różaniec głośno klepie.

W międzyczasie myśli sobie:

"Panie Boże, cóż ja zrobię ?

Zabrałeś mi siłę, weź i chęci,

niech mię taka nagość już nie nęci."

Krzyczą baby, że ich chłopy molestują.

Co ładnego maja niech nie pokazują.

Dzień dobry
2009-11-06 | 21:51:26
autor: leki | skomentuj (0)

( monolog )

Znacie mię państwo i wiecie, żem nie kłotliwa, a i na żartach się znam.I choćby kto powiedział żem ze wsi głupia gąska, to sie obrażę,ale niech by szeptnął, żem nie uczona, to już za wiele.Nie ma nic gorszego, coby mie mogło obrazić.

Bo co ja się do tej szkoły nachodziłam i butów nadarłam. A że w sześciu latach dwie klasy skończyłam, to czy to moja wina ?

Idąc do szkoły uszyli mi mamusia zgrzebną torbę i mówią: szanuj curóś, zebyś mi z ta torbą szkołę skończyła, bo nie tylko o ciebie bendę się martwić, ale sześcioro mam jeszcze na głowie, grzeczna bądź, nie wywyższaj się, bo to grzech i nieładnie.

Tak ja posłusznie w szkole siedziałam i niczem się nie przejmowałam.Na lekcji rachunków liczyłam sobie, ile to mamusia chleba upiekli, jak nam na długo wystarczy.Jak zaś czytanie było, to Boga w duszy prosiłam, żeby ta lekcja jak najprędzej się skończyła, bo jak Staszek ze Zośką predzej do domu wrócą, to mi wszystek groch i kaszę zjedzą.

Najgorzej to jednak było z tym czytaniem na głos. Zawsze inaczej przeczytałam, jak było napisane. Na przykład: "Umyte czysto buraczki zagotować do miękkości", a mnie wyszło tak: "Unyte czisto buraczi zatować do nikiec." a pani na mnie: "Dziewczyno, a czemu ty w obcym języku czytasz?", a cała klasa w śmiech.

I wierzcie mi państwo, że do dzisiaj mię to przekrącanie trzyma. Przeczytałam tak kiedyś w "Przyjaciółce": "Dziadzi djabeł" i myślę sobie, czyżby to teraz i dziady miały swojego djabła, a mój syn odczytał: "Dział zagadek".

I radzę wam państwo, jakby sie wam trafił taki uczen, co tak przekreca, to nie pomoże choćbyscie go sześć i siedem lat w szkole trzymali, bo on ta i tak całe życie będzie sobie przekręcał.

O mnie
Ksiega gości